I. Dzisiaj opowiemy historie, która wydarzyła się w 91 roku poprzedniego wieku (pięknie to brzmi). Wtedy właśnie, nieznana szerszym kręgom słuchaczy grupa Negativland wydała EP-kę pod tytułem "U2". Płyta zawierała parodię kawałka "I Still Haven't Found What I'm Looking For", w którą wmiksowano wypowiedzi prezentera radiowego Casey Kasem.
Być może sprawa przeszłaby bez większego echa gdyby nie dwa fakty:
1. Na okładce napis "U2" był dużo większy niż "Negativland",
2. Zbliżała się data premiery albumu "Achtung Baby".
Troskliwa Island Rec., w tym czasie wydawca U2, obawiając się, że potencjalni nabywcy albumu mogą stać się ofiarami pomyłki, w ciągu tygodnia wystosowała 180 stronicowy pozew sądowy. Sprawa zakończyła się w łatwy do przewidzenia sposób - Sst Records, wydawca Negativland, został zmuszony do opłacenia kilkudziesięciu tysięcy dolarów, co przekraczało możliwości finansowe tak zespołu jak i firmy, nieomalże doprowadzając ich do ruiny.
Ciekawy wątek w tej historii to wywiad, do którego znajomek naszych bohaterów, niejaki R. U. Serius, zaprosił The Edge'a, gitarzystę U2. Nasz shwartzcharakter nie spodziewał się, że oprócz Serius'a rozmawiać z nim będzie dwoje członków Negativland. Gitarzysta sprawiał wrażenie całkiem sympatycznego, otwartego faceta, świetnie rozumiejącego takie wartości jak wolność wypowiedzi itd. Okazało się, że ekipa z U2 to naprawdę równe chłopaki i nie mieli nic wspólnego z procesem, który wytoczył ich wydawca. The Edge wydawał się nawet zainteresowany pożyczeniem Negativland część pieniędzy na spłatę zasądzonej sumy. Niestety, happy endu nie było a lepsza twarz U2 zniknęła tak szybko jak się pojawiła wraz z końcem programu. Dla zainteresowanych - pełny tekst wywiadu tutaj .
Wniosek z tego taki - w życiu nie zawsze jak w Biblii - zazwyczaj to Dawid dostaje po tyłku.
A teraz, na trzy-czte-ry: "Just say BoNO!"
Nawiasem mówiąc Negativland to chyba jedna z najciekawszych kapel ostatnich dziesięcioleci, a także grupa ludzi mocno zaangażowanych w zjawiska takie jak Creative Commons czy culture jamming. Warto więc zajrzeć tutaj.
II. Szykując powyższą notkę trafiłem na godną polecenia stronę. Godną polecenia fanom U2, gdyż dzięki niej poznają być może kilka nowych faktów na temat swoich ulubieńców. W szczególności zachęcam jednak do jej odwiedzenia tych, dla których postać Bono to przykład bufonady i pozerstwa o wyjątkowym nasileniu. Na początek próbka przemyśleń Pana B.:
"Moją ambicją w U2 było zawsze docieranie do granic - tworzenie najbardziej agresywnej muzyki z możliwych i jednocześnie przepełnionej po brzegi wrażliwością"
A oto niewielkie fragmenty zamieszczonego na wspomnianej stronie kalendarium:
"Październik 1986r. Bono odwiedza El Salvador i Nikaraguę, a po tej podróży mówi do Edga: Chcę, abyś przepuścił El Salvador przez swój wzmacniacz... a efektem tego jest kilka utworów z Joshua Tree."
"8 listopada 1987r. Koncert w Ameryce, podczas którego Bono mówi , co myśli o terrorystach podkłasających bomby w Irlandii, a ten fragment zostaje zamieszczony na filmie "Rattle and Hum"."
"Listopad 1987r. Podczas koncertu w San Francisco Bono maluje na miejscowej rzeźbie napis "Rock and Roll - Stop the traffic"."
"23 września 1999r. Bono odwiedza papieża Jana Pawła II i w daje mu swoje okulary przeciwsłoneczne."
III. Przeglądając wyżej cytowaną stronę przypomniał mi się z kolei artykuł w starej Machinie (tej sprzed reaktywacji), w którym pojawiło się tłumaczenie krążącego w owym czasie po sieci "Sekretnego Dziennika Rogera Watersa" - pod tym linkiem dziennik w oryginale - polecam.
A w najbliższych dniach czas podjąć rękawicę rzucona przez kolegę Ostrego.
wtorek, 2 grudnia 2008
"These guys are from England and who gives a shit?"
Etykiety:
Creative Commons,
negativland,
plondrofonia,
Roger Waters,
U2
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Czekam ;)
No i bardzo miło, że kolega znów pisze :)
Hejla,
najs blok, trafiłem przez moje statsy.
A się bardzo podoba.
Negativland, to ja tylko "Dispepsi" znam, a lubię bardzo.
No i ciekawe rzeczy piszesz, tylko nie wiem, o co chodzi z tym kalendarium i Bono. Znaczy co to ma udowadniać? Że jest bufonem, czy nie jest?:)
Ehhh... jak dla mnie owo kalendarium w niezamierzony sposób pokazuje, iż Bono bufonem jest i basta. Jednak może to moje subiektywne wrażenie zdeterminowane dość negatywnym stosunkiem do tej postaci :)
Dzięki za miłe słowa. Z dyskografii Negativland gorąco polecam Ci "Escape from noise" - chyba najlepsza ich płyta, jak dla mnie zdecydowanie lepsza niż "Dispepsi".
Prześlij komentarz